Istria 27.06-02.07 2010

Chorwacja, ahhh jak ja kocham ten kraj, ale to już Wam mówiłem przy okazji zeszłorocznej wyprawy :). W tym roku Grupa Funkayakowców dla odmiany znów postanowiła się tam wybrać :) (początkowo miała być Grecja ale jakoś nie wyszło …). Tym razem zwiedzaliśmy północną część tego malowniczego kraju. Istrię. Część ekipy była za pływaniem w okolicach Zadaru, ale mam nadzieję po tym co zobaczyli (Staniek DZIĘKI za przygotowanie trasy) nikt nie żałuje obranego kierunku.
Spływ był pod każdym kątem wyprawą edukacyjną – nowe miejsca, nowe klimaty, nowe smaki, nowa wersja „pływania”, nowe standardy (np: wycieczki do miast, knajp i knajpeczek), nowy uczestnik wyprawy (15-latek, który opłynął połowę Istrii, to chyba rekord Polski :) ), piaszczyste! plaże, nowe … nowe wszystko :). Miało to swój urok, dobre i złe strony, ale myślę, że wszyscy są suma summarum w pełni zadowoleni z tego co się działo. A działo się, ojjj działo, zobaczcie sami:

 
Po kilkunastu godzinach podróży dotarliśmy do Rabac. Podczas gdy Staniek i Kacper rozstawiali samochody (Rabac-Porec), reszta ekipy rozstawiła namioty na polu biwakowym, oddała się błogiemu lenistwu a Śliwa uwodził sympatyczny Campingowy HelpDesk :). A wieczorem … wieczorem była plaża, wino, plaża, kalmary, wino, plaża, Chorwackie Wesele i znowu plaża :)
Następnego ranka, szybka pobudka, przeniesienie kajaków na plaże, wjazd w trawnik :), bliższe spotkania 3stopnia z ekipą campingu, grabienie, mycie auta, śniadanie na plaży i start w nieznane.
Po drodze mijaliśmy piękne formacje skalne ...
... w końcu pierwszy popas, możliwość schłodzenia się w Adriatyku i szansa na pierwsze nurkowanie ...
... Staniek był zachwycony ...
... Istria, w odróżnieniu od pozostałej części wybrzeża jest naprawdę zielona, jest tylko jeden problem, wchodząc w tę zieleń, trzeba uważać na żmije ...
... na koniec dnia, mały przeskok przez zatokę i upragniony nocleg. Miejsce było zacne :) ...
... tak przywitał nas poranek. Kacper, szacun za wczesną pobudkę aby uchwycić taką chwile :). Reszta ekipy jeszcze smacznie spała ...
... gdzieś na Adriatyku ...
... Staniek wypatrzył to miejsce na googlemapsach, piękne było ...
... achhh piękne ...
... zaliczyliśmy oczywiście kolejne nurkowanie :) ...
... Późnym popołudniem wybraliśmy się do Puli. Parafrazując Młynarskiego "W Miasto idziemy, drodzy panowie, W Miasto idziemy, Nim pierwsza seta zaszumi w głowie ...".
... W Puli znajduje się jeden z najlepiej zachowanych rzymskich amfiteatrów. Za czasów świetności mógł pomieścić ok 35tys widzów...
... wieczorem okazało się, że w mieście jest festyn. Tańce, pokazy rzemiosła. Na zdjęciu pokaz tworzenia szklanych naczyń ...
... następny dzień należał do nadbrzeżnych jaskiń ...
... i jeszcze jedna ...
... a to nasz 15letni Zuch ...
... A to nasz szczęśliwy Ojciec 15letniego Zucha. Każe płynąć ku zachodzącemu słońcu ...
... kazał, to płynęliśmy ...
... i płynęliśmy. Tego dnia dobiliśmy do brzegu już o zmroku ...
... kolejny wieczór należał do Rovinj ...
... Urocze miasteczko, z niezapomnianym klimatem ...
... gdzieś na skałkach ...
... a na koniec Śliwa. Prezes z zawodu :) ...
możesz też wypowiedzieć się na temat zdjęć